Prezentujemy kolejny artykuł, który jest owocem naszej współpracy z Fundacją Rozwoju Talentów. Jego autorką jest pani Magdalena Pietrzak, zapraszamy do lektury! :)
Samoutrudnianie, czyli jak NIE
radzić sobie ze stresem
14 marca – do poprawki kolokwium
został tylko tydzień. Sama myśl o tym sprawia, że żołądek podchodzi
niebezpiecznie blisko gardła, a czoło rosi obfity pot. Stres… Nie wiesz czy dasz
radę ogarnąć cały materiał. Co będzie jeśli ty, inteligentny i zaradny student,
nie zdasz tego koła… Co robisz?
Opcja A – przeglądasz
swoje materiały, piszesz do Joli z prośbą o skserowanie reszty, planujesz naukę
w kalendarzu, powtarzasz z Wojtkiem materiał cały wieczór przed kolokwium.
Opcja B – przypadkiem
zalewasz kawą wszystkie swoje materiały, piszesz do Jolki nieprzyjemnego sms-a,
po którym odmawia Ci skserowania jej kolorowych notatek, stwierdzasz że
planowanie nie ma sensu (przecież i tak nie masz kalendarza), a wieczór przed
egzaminem spędzasz na piwie z Wojtkiem, które przedłuża się do 4 nad ranem
Może zdziwi Cię
informacja, że wiele osób wybiera opcję B. Nieracjonalne? W takim razie
dlaczego tak często stosowane?
Mechanizm szukania usprawiedliwień
Samoutrudnianie – czyli
opcja B – to technika autoprezentacji używana przez wiele osób, aby chronić
poczucie własnej wartości w sytuacji, która mu zagraża. Naturalnym jest, że
chcemy czuć się inteligentni, zdolni, zaradni - czyli kompetentni. Zrobimy
naprawdę wiele, żeby takie poczucie zachować – będziemy nawet rzucać sobie
kłody pod nogi.
Kiedy stajemy przed
obiektywnym zagrożeniem dla naszego poczucia własnej wartości np. trudnym
kolokwium (lub rozmową kwalifikacyjną, spotkaniem z dziewczyna/chłopakiem
poznaną w sieci) pojawia się dylemat: uczyć się czy nie… Można działać w
kierunku maksymalizowania szans na odniesienie sukcesu – wtedy uczymy się i prawdopodobnie
zdajemy. Poczucie własnej wartości zostaje wzmocnione autentycznym
osiągnięciem. Ale- jeśli uczymy się i
nie zdajemy? Jest to bolesne uderzenie w poczucie własnej wartości. Skoro tak się
starałem i nie zdałem – czy to oznacza, że ze mną jest coś nie tak?...
Obawiając się takiej
sytuacji, osoby nieświadomie stosują strategię samoutrudniania. Wtedy działają
w kierunku zminimalizowania szans na odniesienie sukcesu i w konsekwencji, np. nie
zdają kolokwium. Nieprzyjemne, ale przecież posiadają doskonałe
usprawiedliwienie: „zalałem sobie kawą notatki, no i ta Jolka… Gdyby mi dała
notatki, to na pewno bym je ogarnął. A przynajmniej się trochę się pobawiłem
wieczorem, coś trzeba mieć od życia”. Mission completed – poczucie własnej
wartości ocalone. Gdyby udało się jednak zdać kolokwium –dostajemy informację,
że jesteśmy tak inteligentni , że nie musimy się uczyć żeby zdać. Mission
completed…
Samoutrudnianie a stres
Skoro wiadomo jak
funkcjonuje mechanizm, warto zastanowić się jakie ma on konsekwencje oraz w
jaki sposób wiąże się ze stresem.
Przede wszystkim samoutrudnianie
powoduje, że w momencie konfrontacji z wyzwaniem jest się nieprzygotowanym – co
jest sytuacją wywołującą duże napięcie. Dodatkowo nie osiągamy ważnych dla nas
celów - niezdane kolokwium, złe wrażenie na pracodawcy, zakończenie znajomości
z dziewczyną z sieci po pierwszym spotkaniu. To jest kolejną przyczyną
odczuwania stresu.
Oszukiwanie siebie sposobem na uniknięcie stresu?
Podsumowując:
samoutrudnianie jest nieadaptacyjnym sposobem na chronienie poczucia własnej
wartości poprzez tworzenie usprawiedliwień. Dzięki znajomości mechanizmu i
świadomości jego stosowania można uniknąć „rzucania sobie kłód pod nogi” oraz –
stresu. Warto stawić czoła zagrożeniu będąc na nie właściwie przygotowanym, co
zwiększa szansę na sukces i autentyczną satysfakcję.

A co w przypadku, gdy przygotowujemy się do kolejnej rozmowy kwalifikacyjnej i nie dostajemy pracy? I tak w kółko?
OdpowiedzUsuńJak sobie z tym radzić?
I jak nie myśleć, że jest się beznadziejnym? Czy to myślenie wynika z niskiej samooceny?